26 maja 2015

Wycieczka na Peloponez cz. 2.


Kanał koryncki


Wjeżdżamy na Peloponez przez symboliczną bramę, jaką jest kanał Koryncki.

Kanał Koryncki i mosty

Granitowa płyta pamiątkowa przy starym moście spinającym brzegi Kanału Korynckiego

Zatapiany most drogowy przez Kanał, w miejscowości Isthmia przy "egejskim" krańcu Kanału Korynckiego

Statek przepływający przez Kanał stanowi ponoć dobry znak podróży


Koryncja zachwyca kontrastem skalistych wzgórz i intensywnie zielonych dolin porosłych winnicami i gajami cytrusowymi.

Mury Akrokoryntu z widokiem na Koryncję

... jak wyżej

Widok z Akrokoryntu na Koryncję i miasto Korynt


Korynt

Kiedy mijamy twierdzę Akrokorynt przypomina mi się, jak pewnego razu wjechaliśmy pod jej bramy autokarem, bo paru kwadransach błądzenia po wąskich, nieoznakowanych drogach wśród winnic i oliwek. W dodatku zastaliśmy zamknięte wrota zamku, czynnego naówczas od 8.00 do 15.00.
Widok z Akrokoryntu na Koryncję, zat. Koryncką i góry Grecji Centralnej

Na otarcie łez pozostały nam urzekające widoki rozpościerające się z samotnego pagóra o charakterystycznym kształcie regularnej kopy (575 m n.p.m.), zwieńczonego koronką bizantyjsko-frankijsko-wenecko-osmańskich murów.

Ruiny starożytnego Koryntu z Akrokoryntem w tle
Ruiny antycznego Koryntu w wiosce Archea Korinthos u północnych podnóży góry zawsze kojarzą mi się z postacią św. Pawła, a to za sprawą tekstu Hymnu do Miłości. Ów porażający tekst, zawarty w Liście do Koryntian, wypisano w czterech językach na białym marmurowym słupie obok kościółka górującego nad wykopaliskami.
Hymn do Miłości po grecku. Archea Korinthos

Hymn do Miłości w języku staro-cerkiewno-słowiańskim. Archea Korinthos


Samych wykopalisk nie lubię (większość ruin, za wyjątkiem archaicznych kolumn świątyni Apollina, pochodzi z czasów rzymskich) – z przyjemnością odwiedzam natomiast malutkie muzeum archeologiczne z kolekcją posągów i mozaik oraz osobliwych wotów w kształcie części ciała, pochodzących z miejscowego Asklepiejonu (czyli ośrodka uzdrowiskowego).
 Przypomina mi się też pewne ciche popołudnie w wiosce, kiedy spacerując po wyludnionym deptaku natrafiliśmy na tawernę serwującą sok ze świeżych pomarańczy po 1 € za duży kubek. To, co się tam działo, można nazwać pomarańczowym opilstwem...

Argolida

Argolida to bezkresny, intensywnie zielony dywan gajów cytrusowych rozpostarty pomiędzy wyniosłymi wzgórzami, strzeżony przez potężne twierdze w Argos, Nafplionie, Mykenach i Tirynsie. Zwłaszcza ta ostatnia budzi moją fascynację.
Ruiny Tirynsu z gajami cytrusowymi Argolidy w tle
Tiryns: kamienna galeria licząca ok. 2,5 tys. lat

Cytadela zbudowana przez Achajów ok. XV stulecia p.n.e. ma znakomicie zachowane 10-metrowej wysokości fortyfikacje o obwodzie 725 m, wzniesione z gigantycznych bloków kamienia nie połączonych zaprawą. Znakomicie zachowana wschodnia galeria z pozornym sklepieniem z głazów ułożonych jak domki z kart budzi respekt i podziw, zwłaszcza wśród znawców architektury. Tiryns, moim zdaniem zupełnie niesłusznie, leży poza głównymi szlakami turystycznymi, za to łatwo się nań natknąć przy starej drodze z Nafplionu do Argos, gdzie wyłania się nagle spośród gajów cytrusowych. Wykopaliska wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO; można je zwiedzać za jedyne 3 € codz. od 8.00-19.00 (poza sezonem do 15.00).

Tolo

Naszą bazą do wędrówek po Argolidzie jest Tolo – sympatyczna wioska wakacyjna nad zat. Argolidzką.

Plaża w Tolo
Tolo: widok na morze i północ


Tolo: zatoka z wysepką Koronis

Zaciszna zatoczka, nad którą leży Tolo, osłonięta jest uroczą wysepką Koronis, na której stoi biały kościółek Marii Panny. Tolo kojarzy mi się z fantastyczną, naturalną i wyrafinowaną kuchnią hotelu Tolo (i z prawdziwie grecką gościnnością jego właściciela, pana Dimitrisa), a także z cudownymi wieczorami u pani Joli, Polki mieszkającej w Tolo, która prowadzi bar w cienistym ogrodzie zwany adekwatnie Patricia’s Garden.


Pani Jola urządza świetne wieczorki greckie w swoim barze w Tolo

Tym razem tradycyjnie tańczymy u pani Joli i oglądamy przejmujące zeibekiko, wykonane przez młodych mieszkańców Tolo. Kiedyś spędziliśmy tu niezapomniany wieczór w towarzystwie Adonisa, brata naszej pieśniarki Eleni, którego gitara i szeroki repertuar polskich piosenek wypełniły nam długi wieczór. Tym razem w Tolo od popołudnia pada deszcz. Pod parasolami docieramy do Joli na drugi koniec wioski, jednak za drzwiami zapominamy o deszczu.
Tolo: cichy poranek w kafejce na plaży

Nazajutrz w towarzystwie Olimpii, mojej dobrej znajomej i zarazem licencjonowanego przewodnika greckiego, ruszamy zwiedzać Argolidę.


Domniemana złota maska Agamemnona. Replika. Muzeum w Mykenach

Epidauros

W Epidauros jeszcze trochę świeci słońce.

Epidauros: ruiny Asklepiejonu, jednego z najsłynniejszych ośrodków leczniczych antycznej Grecji

Epidauros: teatr z IV w. p.n.e. słynący z niezwykłej akustyki. Do dziś gości spektakle tragedii antycznych

Epidauros: antyczny stadion na terenie Asklepiejonu

Mykeny

W Mykenach chmurzy się, a na horyzoncie pojawiają się piękne błyskawice.
Lwia Brama cytadeli w Mykenach z najstarszym reliefem Europy


Skarbiec Atreusa vel Grób Agamemnona. Ukwiecony dromos.

Cytadela w Mykenach - widok na Argolidę

Nafplion


Jednak dopiero w Nafplionie zaczyna się prawdziwa ulewa. Niczym zmokłe kurczaki próbujemy spacerować po lśniących od deszczu marmurowych uliczkach, jednak chłodny wiatr szybko zapędza nas do autokaru.

Nafplion: deptak Vas. Konstantinou w deszczu

... trochę dalej

Wenecki zameczek Bourtzi z nabrzeża

...i z murów twierdzy Palamidi
Widok z twierdzy Palamidi na zat. Argolidzką

Wenecka twierdza, zwana Palamidi, góruje nad Nafplionem



Przemiły właściciel hotelu Tolo
Nerwowo przeglądam prognozy pogody – wszak nazajutrz wybieramy się w rejs na Hydrę i Spetses (dwie wyspy Argosarońskie). Uśmiechnięty Dimitris (papa Corleone z Tolo) wyjaśnia mi, że jutro na pewno będzie piękna pogoda, a 6 Bofortów tylko przez kilka minut u wejścia do portu Hydra. Trudno mi w to uwierzyć, jednak lsniący promieniami słonecznymi poranek przekonuje mnie, że prognozy Dimitrisa były skuteczniejsze niż yr.no.
Statek wycieczkowy Madlene z oddalonego o kilka kroków od naszego hotelu portu w Tolo wiezie nas wzdłuż wybrzeży Argolidy ku wyspie Hydrze.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza